Wielcy tego antycznego miasta już od czasów imperium Rzymskiego byli rozpoznawalni. Lucjusz Kwinkcjusz Cincinnatus zasłynął z tekstu, który mocno ze mną rezonuje “Czasem maleńka chwila rozstrzyga o wielkich rzeczach.”

Taka jest też historia związana z moim pierwszym pobytem w tym pięknym kraju. Trafiłam tam po powrocie z Santiago de Compostela jako międzylądowanie z Hiszpanii do Polski. Czas na zwiedzenie miasta, gdzie byłam razem z przyjaciółką, miałam niecałe 24 godz. Ale te kilka godzin wystarczyło bym poczuła niedosyt i rok póżniej wróciła na nieco dłużej, bo na 5 dni ale i tak stosunkowo zbyt krótko. W Rzymie jest tłoczno i gwarno. Bardzo nawet. Ale nic dziwnego, piękno zapiera dech na każdym kroku.

Czy jest jakiś czas dobry na zwiedzanie Rzymu?

Rzym to jest zawsze dobry pomysł. Sezon trwa tu cały rok, nie ma takiego czasu, kiedy jest luźniej. Ale jeśli zastanawiacie się, kiedy jechać do Rzymu, to fajnie jest omijać weekendy oraz okres świąt- wtedy turystów jest trochę więcej. Drugą połowę miesiąca sierpnia Włosi mają ustawowo wolne- ten czas nazywa się Ferragato, Jak nie trudno się domyśleć, jest wtedy bardzo gorąco. Miejscowi ten czas najchętniej spędzają na plaży. Zwiedzanie w upale bywa bardzo męczące.

Dla mnie dobrymi porami na wizytę w Rzymie jest kwiecień/maj i październik/listopad. Pogoda wtedy u nas może niedomagać, a tam jest już/jeszcze lato. Styczeń może być fenomenalny, są zbiory pomarańczy. Dla chętnych przyoszczędzenia, których nie zrażają kolejki – sprawdzajcie  Settimana Della Cultura, to tydzień darmowych muzeów. W każdym roku odbywa się w innym terminie.

Zwyczaje we Włoszech…. co nas zdziwiło i zaskoczyło

Wiele restauracji i pizzerii, knajpek w Rzymie otwartych jest tylko wieczorami. Trudno tutaj zjeść coś w porze obiadowej.

Kawa wypita przy barze jest tańsza niż przy stoliku.

Czerwone światło obowiązuje tylko samochody. Piesi, choć mają swoje, to nic sobie z tego nie robią, przechodzą zawsze jak nie jedzie samochód.

Włosi cappuccino piją do południa, potem espresso. Po obiedzie czy kolacji kawa obowiązkowa.

Śniadania jada się tu na słodko.

Jeśli w miejscu noclegowym macie kołdrę, to czujcie się królami życia, Włosi śpią raczej pod prześcieradłami.

Wodę się pije w Rzymie, tak jak w całej Italii, z kranu. Polecam swoje butelki! Zaoszczędzimy kasę i zrobimy dobry uczynek dla środowiska.

Rzym to zdecydowanie jedno z ciekawszych miast w jakim miałam okazję być. Wiem, że 5 dni jest to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć wszystkie ciekawsze miejsca, ale da się zobaczyć przynajmniej te najpopularniejsze.
Dużym plusem miasta jest fajne rozmieszczenie jego atrakcji. Wszystko jest w miarę niedaleko siebie i można tak ułożyć plan zwiedzania, że co kilkaset metrów będzie się trafiało na jakąś ciekawą atrakcję. Zatem jeśli nie boicie się przejść kilku kilometrów na pieszo, to obejdzie się bez korzystania z środków transportu tak jak zrobiłam to będąc w tym mieście pierwszy raz.

Co warto zobaczyć w Rzymie

Zabytki Rzymu to nie tylko miejsca, które należy odwiedzić i skreślić z listy. To miejsca, które maja swoją duszę, budzą refleksję są wyrazem kunsztu architektonicznego starożytnych Rzymian. Zabytki Rzymu to świadkowie historii, kultury i sztuki.  Niegdyś to właśnie tu było centrum świata, o czym przypominają nam dziś licznie zachowane w Rzymie antyczne budowle. Nie tylko one przyciągają jednak do miasta rzesze turystów. Najwybitniejsze dzieła znanych na całym świecie artystów, wspaniały, śródziemnomorski klimat, doskonała kuchnia oraz wszechobecność osnutych tajemniczymi historiami miejsc i zabytków z różnych epok – oto najważniejsze atrakcje Rzymu.

Coloseum

Klasyk nad klasykami. Symbol Włoch, ba nawet całej Europy. Od 2007 r wpisany na listę 7 cudów świata. Ta monumentalna budowla znalazła się również do zobaczenia na mojej buscet list.:) To najpopularniejszy amfiteatr na świecie! Wspaniała budowla, która liczy sobie już prawie 2 tysiące lat! Została wzniesiona przez przez Wespazjana i Tytusa – cesarzy z dynastii Flawiuszów  w latach 70-72 do 80 n.e. Koloseum mogło pomieścić od 50 do 80 tys. widzów, którzy przyjeżdżali by zobaczyć walki Gladiatorów, igrzyska. Koloseum było miejscem śmierci prześladowanych chrześcijan. Choć niejednokrotnie zostało uszkodzone w trakcie trzęsień ziemi, a jego kamienie podbierano na budulec, wciąż zachowało się we względnie dobrym stanie. Nadal budzi emocje wśród archeologów, którzy wciąż odkrywają jego tajemnice.

Historia rzymskiego Koloseum była bardzo burzliwa, a budowla wielokrotnie miała poważne uszkodzenia. Jednym z tragiczniejszych wydarzeń był jej pożar, do którego doszło w 217 r. Dopiero po ponad 20 latach zdecydowano się na odbudowę słynnego amfiteatru. W kolejnych wiekach Koloseum wielokrotnie wymagało ponownych napraw. Przyczyną były m.in. uszkodzenia spowodowane przez błyskawicę oraz zniszczenia po najeździe barbarzyńców.

Koloseum jest symbolem i jedną z największych chlub miasta. Mimo że jego struktury zostały wyraźnie naruszone przez ząb czasu, jego majestatyczność do dziś zapiera dech w piersiach. Bilet kosztuje 18 Euro i obejmuje zwiedzanie Forum Romanum i Palatyn.

Wchodząc do wewnątrz możemy podziwiać sieć korytarzy, trybuny oraz potęgę tej budowli z perspektywy areny.

Widziałam Koloseum w wielu filmach, uczyłam się o nim w szkole, widziałem tę budowlę na kartkach książek, ale zobaczenie go w końcu na żywo zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. W końcu stałam tam obok i mogłam zobaczyć na żywo wielkie dzieło.

Wychodząc z Coloseum kierujemy się w stronę Forum Romanum. Forum Romanum, co można tłumaczyć jako plac rzymski. To miejsce w czasach swojej świetności nazywane też było Forum Magnum, co pokazuje, jakie znaczenie miało dla starożytnego Rzymu. Forum Romanum stanowiło główny polityczny, towarzyski i religijny ośrodek miasta , który znajdował się u stóp Palatynu i Kapitolu. To tutaj odbywały się najważniejsze uroczystości religijne i publiczne.

W VIII wieku p.n.e. teren późniejszego forum pokryty był bagnami i dopiero działania melioracyjne związane ze zbudowaniem kanału odwadniającego spowodowały, iż Rzymianie łaskawszym okiem spojrzeli na uzyskane tereny. A my dzisiaj możemy tylko oczyma wyobrażni wyobrazić sobie ogrom tego imperium.

Chodząc dróżkami którymi kiedyś chodził Seneka, Owidiusz, Juliusz  Cezar, Marek Aureliusz, dotykamy ściany domostw, miejsc w których bywali. Ruiny świątyń, barokowe budowle wpisane w antyczne kolumny uświadamiają, że żadna religia nie jest wieczna i jak wszystko to i czas nasz tutaj szybko minie. Dlatego z kultem szacunku do czasu i miejsca spacerując kamiennym brukiem najstarszej drogi w Rzymie, wchłaniamy zapach historii z pozostałości starożytnych murów, grobowców, świątyń, kamiennych figur i w zachowanych fragmentach akweduktów. Wiemy, że nasz umysł nie jest w stanie ogarnąć tych wszystkich historycznych faktów z szacunkiem sięgamy do przewodnika i zapoznajemy się z faktami.  

Spacerując uliczkami Rzymu docieramy do Piazza della Rotonda na którym stoi Panteon. Pierwsze co rzuca nam się w oczy to 16 kolumn podtrzymujących budowle na którym widnieje napis sugerujący, że Panteon został wybudowany przez Marka Agryppa. Faktem jest, że ten rzymski polityk kazał postawić w tym miejscu świątynię już w 27 r. p.n.e. Kiedy ta się spaliła, nowy budynek postawił tu cesarz Hadrian w 125 r.

Jest największą budowlą kopułową na świecie, z centralnym otworem (oculusem) o średnicy ok. 7,9 m, jedynym otworem w kopule oświetlającym wnętrze. Ponieważ otwór nie ma przykrycia, posadzka na środku jest lekko wklęsła z odpływem na zewnątrz do odprowadzania wód opadowych.

Panteon w Rzymie jest atrakcją chętnie odwiedzaną przez turystów. Wstęp jest darmowy, ale warto pamiętać, że jest to miejsce kultu religijnego. Dlatego też wewnątrz należy się stosownie zachowywać. Podziwiając to miejsce warto zwrócić uwagę na niezwykłe sklepienie świątyni wyłożone kasetonami, a także grobowce. Pochowani zostali tu m.in. król Włoch Wiktor Emanuel II i jego syn, król Humbert I, a także sławny renesansowy artysta Rafael Santi.

Świątynia jest czynna codziennie, od poniedziałku do soboty w godz. 8:30 – 19:30, a w niedziele w godz. 9-18.

Fontana Di Trevi

I długo oczekiwana barokowa Fontana Di Trevi.

Fontana Di Trevi to bardzo popularna i znana fontanna w Rzymie. Przychodzi tam bardzo dużo turystów. Większość z nich wrzuca do fontanny monetę, bo jak mówi legenda, jeśli wrzuci się monetę, tyłem, przez ramię, to wróci się jeszcze do Rzymu. Ja wrzuciłam i wróciłam po roku. Pieniądze, wyławiane przez władze miasta, przeznaczone są na utrzymanie zabytków oraz na potrzeby biednych w Rzymie. Kąpiel w fontannie jest zakazana i karana. Fontana imponuje swoją wielkością i detalami architektonicznymi. Woda przepływająca przez to miejsce jest słyszalna z odległych uliczek.

Fontanna przedstawia dwa pół konie pół ryby, czyli hipokampy. Prowadzone są one przez hybrydy człowieka i ryby – Trytony. Hipokamp po prawej stronie jest spokojny, natomiast tego po lewej próbuje okiełznać Tryton.

Wracamy tu jeszcze wieczorem, bo właśnie wtedy tworzy się niesamowity, nastrojowy obraz, gdy oświetlona fontanna współgra z spływającą wodą tworząc baśniową scenerię.

Schody Hiszpańskie

Schody Hiszpańskie to jedne z najdłuższych i najszerszych schodów w Europie. Na górze schodów znajduję się Kościół Świętej Trójcy z XVI w. To tutaj co roku odbywają się coroczne pokazy mody. Wiosną natomiast na schodach ustawia się dekoracje z kwiatów z okazji festiwalu kwiatów. Musi to wyglądać bajecznie kolorowo.

Mówi się, że Plac Hiszpański to jedno z miejsc w Rzymie, w którym życie nie zamiera ani na chwilę.

Fontanna La Barcaccia

Przed schodami spotykamy okazałą fontannę La Barcaccia (po włosku „stara, zniszczona barka”), dzieło rzeźbiarza Pietra Berniniego.
Kształt fontanny nawiązuje do prawdziwej rybackiej barki przyniesionej w to miejsce przez wody Tybru, w czasie jednej z największych w historii powodzi jaka dotknęła stolicę Włoch (1598 r.).

Fontana La Barcaccia

Spacerując uliczkami Rzymu w listopadowy dzień nie trudno spotkać sprzedawców kasztanów. Dla mnie są to postacie jak gdyby z innej epoki. Z niesamowitą radością, z nostalgią przystaję i przyglądam się jak pieczołowicie układają owoce na blaszkach. Pieką, obracają rozgrzane, przydymione na drugą stronę i z dumą prezentują już upieczone pachnące kasztany, roztaczając wokół siebie magiczną aurę. I nie wiem, czy tak zawsze smakują dobrze bo mimo, że już kilka razy próbowałam tego przysmaku w innych miejscach ale te w Rzymie smakują wyjątkowo. Są duże, słodkie, miękkie i przyjemnie gorące. Torebka składająca się z 10 szt. kosztuje 5 euro- ale warto spróbować.

Rzym to miejsce gdzie możemy wyłączyć mapę i pospacerować bez celu po zakamarkach pięknych uliczek, a za każdym razem natkniemy się na architektoniczną perełkę. Tu na każdym kroku czuć zapach pizzy czy pomidorowych past, a przemili i gościnni Włosi zapraszają z uśmiechem na twarzy na włoską ucztę. Och jak warto tutaj się zagubić i rozkoszować widokiem pięknych włoskich kamieniczek. A spacerując brukowanymi uliczkami możemy trafić na małe stoliczki przy restauracyjnych ogródkach i usiąść na chwilę i rozkoszować Aperolem. Aperol Spritz najczęściej podawany jest z Prosecco i wodą gazowaną, uzupełniony kawałkiem pomarańczy, musujący płyn intensywnie pomarańczowy osłodzi każdy spacer.

Nasz hostel znajduję się 10 min od dworca kolejowego. Z naszego miejsca mamy blisko do Piazza della Repubblica i stąd kierujemy się w stronę Ołtarza Ojczyzny, czyli Pomnika Wiktora Emanuela IIVittoriano – jest to włoski pomnik państwowy na Kapitolu w Rzymie. Budynek jest na prawdę monumentalny. Trudno znaleźć dogodne miejsce, żeby ująć na zdjęciu cały jego majestat. Ołtarz Ojczyzny to ogromny marmurowy pomnik w Rzymie doskonale widoczny z wielu punktów widokowych. Sam również oferuje panoramiczny widok na Wieczne Miasto, dlatego warto wejść na taras przy kolumnadzie.

To ogromnych rozmiarów pomnik króla Wiktora Emanuela II oraz Grób Nieznanego Żołnierza. Zbudowano go przy Placu Weneckim w latach 1885 – 1925 według projektu Giuseppe Sacconiego. Jego rozmiary to 81m na 135 m. Marmurowy monument stojący w centrum Rzymu chętnie odwiedzają turyści. Nic dziwnego, bo można stąd za darmo podziwiać miasto z góry.

Będąc we Włoszech nie sposób jest nie spróbować specjałów włoskich. Jeżeli dodam, że zjedzenie pizzy włoskiej w Rzymie ma się wpisane na swojej buscet list to już wiadomo, że cel zostanie osiągnięty. Moja rada, wynikająca z obserwacji jest następująca: poobserwujcie, gdzie stołują się miejscowi. Miejscowi znają najlepsze i nie koniecznie drogie miejsca gdzie można dobrze zjeść. Im bardziej niepozorna knajpka, im skromniejsza, tym lepsze znajdziecie tam jedzenie, a przy okazji w przystępnej cenie. Trzeba unikać restauracji, gdzie na ulicy stoi “przebrany” kelner i zaprasza do środka. Dobra kuchnia sama się zareklamuje i nie potrzebuje naganiaczy.


Jak rozpoznać dobrą pizzę? Prawdziwa pizza musi mieć miękką, cieniutką, lekko chrupiącą na krawędziach skórkę z nieregularnymi pęcherzykami powietrza oraz ślady mąki i popiołu z pieca opalanego drewnem. Wszelkie twarde, plackowate twory były zapewne wałkowane, co jest niedopuszczalną praktyką. Ciasto musi być rzucane i formowane ręcznie. Czas wypieku prawdziwej pizzy to ok. 90 sekund.

Bardzo dobrym rozwiązaniem na spróbowanie dobrej pizzy jest Pizzarium Bonci. Jest to miejsce słynące na cały Rzym i od jakiegoś czasu podbija również serca Amerykanów w Chicago. Sam Anthony Bourdain wychwalał to miejsce, za smak i unikalność. Pizza od Bonci jest absolutnie mistrzowska. Sekretem i magią całego smaku jest ciasto, które leżakuje przez co najmniej 48 godzin. Z jednej strony jest to mięciutkie i napowietrzone ciasto, a z drugiej strony jest ono bardzo chrupiące. Pizza od Bonci zachwyca również mnogością smaków. Najsłynniejsza to ta z ziemniakami. Nigdy w życiu nie myślałam , że pizza może tak dobrze smakować z takim właśnie nadzieniem. Charakterystyczne dla Pizzarium jest to, że pizze wyłożone są na ladzie i obsługa kroi je przy Tobie na kawałki. Możesz się zastanawiać, jak to jest możliwe, żeby odgrzewana pizza była uznawana za jedną z najlepszych na świecie ale zaufaj mi, że jak tylko jej spróbujesz, to zrozumiesz 🙂 Będąc w Rzymie koniecznie trzeba jej skosztować!

Rzym to też oczywiście różne pasty. Kultowym daniem rzymskim, bez którego spróbowania nie można opuścić stolicy Włoch jest bucatini all’amatriciana. Tutaj rygorystycznie wymagana jest pasta bucatini, czyli długa pasta w formie rurki, pusta w środku tak, aby mogła nabrać sosu pomidorowego lub sera ale można też spotkać wersję ze spaghetti.

A teraz pora na Watykan. To najmniejsze na świecie państwo. Być w Rzymie i nie zobaczyć Watykanu? Niewyobrażalna dla nas sytuacja. Wizyta na Placu św. Piotra to obowiązkowy punkt programu każdej podróży do Wiecznego Miasta. 

Nazwa “Watykan” oznacza “proroczy, wróżebny, przepowiadający przyszłość”.

Watykan – turystyczny rekordzista.

Watykan odwiedza ponad 5-6 milionów turystów rocznie – to rekordowo dużo w przeliczaniu na jednego mieszkańca. Jest jedynym państwem, które w całości zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze względu na spuściznę historyczną i kulturową.

Najbardziej rozpoznawalnym miejscem w Watykanie jest Plac św. Piotra zaprojektowany przez słynnego Lorenzo Berniniego, aby jego kształt przypominał “matczyne ręce kościoła wyciągnięte do wiernych” oraz by umożliwił jak największej liczbie wiernych zobaczenie papieża w trakcie mszy. Plac otoczony jest niemal w całości kolumnadą, nad którą umieszczono rzeźby 140 świętych. Jest wśród nich postać jednego Polaka – świętego Jacka Odrowąża. Na środku placu stoi egipski obelisk sprowadzony do Rzymu przez cesarza Kaligulę.

Punktem kulminacyjnym placu jest Bazylika św. Piotra, która zachwyca zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz swoim przepychem.

Na zwiedzenie Muzeum Watykańskiego  trzeba przeznaczyć minimum połowę dnia. W tym krótkim czasie udało nam się zwiedzić Muzea, choć na sama myśl, że spędzę w muzeum cały dzień już miałam ból głowy to wcale nie było aż tak żle. Wręcz przeciwnie, mimo, że religia nie jest mi zbytnio po drodze (nie mówię tu o duchowości) to Watykan mnie zaintrygował. Szczególnie swoim ogromem, bogactwem zbiorów i pewną tajemniczością.

Bilet do muzeów kosztuje 18€, to dużo ale zbiory są naprawdę pokaźne i mamy tego świadomość bo cały świat zachwyca się niewiarygodną kolekcją prawdziwych arcydzieł sztuki zgromadzonych przez kolejnych papieży.

W Muzeach Watykańskich spędzamy kilka godzin. Każdy, kto miał okazję je zobaczyć te miejsca z pewnością powie, że są niesamowite i zachwycające. Muzea Watykańskie należą do najważniejszych i najbogatszych w zbiory muzeów na całym świecie. W sezonie odwiedza je ok. 20 tys. osób dziennie.

Możemy podziwiać dzieła takie jak:

# Muzeum Pio-Clementino z kolekcją rzeźb antycznych.
# Muzeum Egipskie i Muzeum Etruskie, w których zobaczyć można znaleziska z antycznego Egiptu.
# Pinakotekę, gdzie zebranych jest blisko 500 obrazów w 15 salach, są tu dzieła takich mistrzów jak: Leonardo da Vinci, Caravaggio, Giotto, Bellini, Tycjan oraz innych;
# Galerię Map Geograficznych – przepiękny, ponad 100-metrowy korytarz wypełniony kolekcją map Półwyspu Apenińskiego oraz wysp (jedno z naszych ulubionych miejsc  );
# Salę Sobieskiego, w której centralnym punktem jest obraz Jana Matejki – „Jan Sobieski pod Wiedniem”.

Bezpośrednio z Muzeów Watykańskich przechodzimy do Kaplicy Sykstyńskiej. Budowla powstała ponad 500 lat temu (1475-1483). Z zewnątrz może nie wyróżnia się jakoś specjalnie, ale to, co zastaniemy w środku ciężko opisać słowami. Ściany i sklepienie Capella Sistina zdobią freski. Pracowali nad nimi artyści z Toskanii i Umbrii, m.in. Perugino czy Botticelli. Największe skarby Kaplicy Sykstyńskiej znajdują się jednak na suficie oraz na ścianie na wprost wejścia do świątyni i są dziełem Michała Anioła. Ukończenie najpiękniejszego sklepienia na świecie zajęło mistrzowi 4 lata. Freski przedstawiają sceny z Księgi Rodzaju ze Starego Testamentu – począwszy od stworzenia świata aż po biblijny potop. Wśród nich znajduje się również jeden z najbardziej znanych fresków Michała Anioła – Stworzenie Adama.  Odrębną część stanowi gigantyczny fresk ścienny „Sąd Ostateczny”. Uważane przez wielu za dzieło sztuki wszech czasów malowidło skupione jest wokół postaci Jezusa Chrystusa, który przychodzi osądzić świat, z Matką Bożą u boku. Wokół przedstawieni są święci. Po prawej ukazany jest zaś św. Piotr z kluczami do Raju, a nieco niżej św. Bartłomiej trzymający własną skórę, na której twarz jest autoportretem Michała Anioła. Dzieło robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza jeśli pomyśleć, że jest efektem pracy tylko jednego człowieka.

W kaplicy jest tłocznie i ciemno. Freski są imponujące, Michał Anioł to geniusz. Obowiązuje zakaz rozmawiania i fotografowania. Dziennie to miejsce odwiedzane jest przez 20 tysięcy turystów, którzy zadzierają głowy by podziwiać dzieło Michel Angelo. W Kaplicy Sykstyńskiej usiedliśmy na chwilę. Nie na kontemplację, bo o skupienie w takim tłumie trudno, ale żeby choć na chwilę odpocząć i w spokoju obejrzeć słynne sklepienie. Jest naprawdę piękne, ale nie będę ukrywała, że jeżeli chcemy dokładnie obejrzeć dzieło Michała Anioła to najlepiej zrobić to już po powrocie do domu na komputerze.

Kaplica Sykstyńska praktycznie kończy zwiedzanie Muzeów Watykańskich, a do Bazyliki św. Piotra musimy wejść na nowo od strony placu św. Piotra. W jej wnętrzu znajduje się m.in. grób Jana Pawła II, Pieta Michała Anioła i grób św. Piotra w Grotach Watykańskich. Bazylikę można zwiedzić za darmo. Płatne jest wejście na kopułę, z której roztacza się wspaniały widok.

Bezpieczeństwa papieży strzeże Gwardia Szwajcarska zatrudniona po raz pierwszy w 1506 r. przez ówczesnego papieża Juliusza II, który sprowadził do Watykanu  150 szwajcarskich najemników. Wybrał ich ponieważ mieli opinię, że są to żołnierze dzielni i zdyscyplinowani, a także wierni. Gwardia Szwajcarska papieża dziś liczy 110 żołnierzy, z których każdy musi być katolikiem i oczywiście Szwajcarem.

Będąc w Rzymie trzeba pozwolić sobie na zabłądzenie wśród wąskich , brukowanych uliczek, odrapanych kamienic i rozwieszonego nad głową prania. Rzym to bardzo stare miasto, widać to na każdym kroku. Jego uliczki są tak stare, że w niektóre nie można wjechać samochodem, dlatego, że się po prostu nie zmieści na szerokość.  Dla mnie te uliczki mają najwięcej uroku. Czasami warto się w nich zgubić i po prostu chłonąć atmosferę miasta. Zwiedzajmy powoli, patrzmy na miasto szeroko otwartymi oczami, przysiądźmy na kawę w małej kafejce i przejrzyjmy włoską gazetę, napijmy się kieliszka wina, albo dwóch obserwując rozmawiających o wiele za głośno Włochów. Czujmy to miejsce, ono żyje od wieków i ma się wspaniale! Weźmy trochę tej wspaniałości dla siebie i nośmy ją w sercu w trakcie dalszej drogi przez życie. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.